Ks. Roman Kempny
Katowice

INSPIRACJE PŁYNĄCE Z WIELKIEGO JUBILEUSZU
I LISTU JANA PAWŁA II
“NOVO MILLENNIO INEUNTE" DLA ODNOWY PARAFII
WIELKOPOSTNY DZIEŃ SKUPIENIA DUSZPASTERZY

Katowice - Rybnik, 24,26 i 27 lutego 2001

Pierwsza uwaga wstępna dotyczy nas kapłanów.

Nasze spotkanie ma charakter dnia skupienia, który nas kapłanów ma wprowadzić w osobistą pracę nad sobą i wielkopostne postanowienia. Stąd nie będzie to wykład pastoralny, ale raczej zachęta do wspólnej refleksji nad tym, co możemy uczynić, by parafia była otwarta na “powiew” Bożego Ducha? By Duch Święty dzięki naszej posłudze odnawiał parafię.

Jan Paweł II zachęca, aby spotkania kapłanów nie tylko byty okazją do “opracowania strategii działań duszpasterskich, ale nade wszystko szkołą duchowości”. List “Pastores dabo vobis” wskazuje na specyficzną cechę duchowości kapłana diecezjalnego jaką jest “miłość pasterska”.

Nie chodzi więc tylko o odczytywanie znaków czasu, ale i podjęcie osobistych, może nieraz bardzo śmiałych decyzji, by owocował nasz duży wysiłek wkładany w posługę.

Druga refleksja wstępna dotyczy parafii.

Zdajemy sobie sprawę, że parafia ewangelizuje nie tylko przez podejmowanie działania, ale przede wszystkim dzięki świadectwu braterskiego życia, jakim sama żyje, jakim żyjemy my kapłani oraz obrazowi, jaki ukazujemy wobec społeczności.

Chrześcijaństwo rozwijało się i na sposób zaczynu przemieniało świat, dzięki przełamaniu uproszczonych osądów i bojaźliwych uprzedzeń. Dynamizm apostolskiego posłania wynikał z głębokiej wiary, iż łaska Chrystusa może uleczyć schorzenia i ból świata naznaczonego przez grzech i słabość.

NASZE BRAKI? JAKIE SĄ?

Tomasz Spidlik, teolog duchowości i tradycji wschodniej wydał w roku Wielkiego Jubileuszu książkę pod znamiennym tytułem: “Sześć chorób ducha współczesnego”. Zapożyczając od niego tytuł i wracając do naszego kapłańskiego rachunku sumienia sprzed 5 lat chciałbym wskazać na podkreślane przez nas “Sześć chorób naszych parafii”. Nie pozwalają one w pełni otworzyć się na powiew Bożego Ducha.

Masowość. Istnieje przekonanie, że chrześcijaństwo, że katolicyzm mają charakter masowy, stąd mówi się o “narodach chrześcijańskich”, czy “narodzie katolickim". Tymczasem chrześcijaństwo ze swej natury jest katolickie, czyli powszechne, ale nie masowe. Przy “masowości” rozmywa się odpowiedzialność, przegrywają indywidualne decyzje, które w wielu wypadkach są decydujące. Może to dotyczy i nas kapłanów - nas też jest wielu.

Manifestacyjność. Z choroby masowości zrodziło się w czasach zwłaszcza trudnych, przekonanie, że istotnym -jeżeli nie najistotniejszym - elementem wiary jest jej zamanifestowanie. Tak się zrodził “manifestacyjny model wiary”, którą - ze względu na potrzeby chwili - łączono z patriotyzmem. Stąd blisko ze sobą sąsiadowały znak krzyża i gest wyciągniętych palców w kształcie litery V, a połączeniem tych obydwu elementów był orzeł w koronie na tle krzyża. Przy takiej postawie trudno o ewangeliczne pogłębienie wiary,

Administracja. Z poprzednimi chorobami wiąże się trzecia - administracyjne podejście do tak bogatej i tak nieokreślonej rzeczywistości, jaką jest świat wiary. Wystarczy dokonać wpisu do księgi chrztów, wystarczy wziąć uroczysty ślub kościelny, wystarczy przedłożyć zaświadczenie, że było się u spowiedzi, żeby się już uważać za katolika i żeby rosły dane w kartotekach parafialnych i kurialnych. Stąd mamy te wspaniałe procenty opublikowane w książce “Kościół a religijność Polaków” i stąd też rozziew pomiędzy wiarą a życiem.

Abiblijność. Wszystkie trzy poprzednie choroby zdradzają wspólny korzeń: mało biblijny model wiary. Chorują na niego nie tylko Polacy. Katechizm trydencki - kierując się względami apologetycznymi, ściśle kontrreformacyjnymi - nauczał, że wiara to “uznanie za prawdę tego, co Bóg objawił, a Kościół podaje do wierzenia". Tymczasem jest to dopiero pierwszy element wiary, która zbawia. W modelu biblijnym wiary do tego pierwszego dochodzą jeszcze dwa istotne elementy: ufna nadzieja i posłuszeństwo Bogu. Dla człowieka biblii, uznanie za prawdę, że Bóg istnieje, było niemal kwestią oczywistości, a wiara, jej istota tkwiła w ufnym zawierzeniu Najwyższemu, a jeszcze bardziej w pełnieniu tego wszystkiego, czego On żądał od człowieka. Tak ukazuje wiarę Katechizm Kościoła Katolickiego z 1992 r. Redukowanie wiary do jej jednego elementu, bardziej intelektualnego niż praktycznego, prowadzi do typowych postaw “teoretycznych”: “Jestem wierzący, ale nie praktykujący”.

Gnoza polska. Choroba polega na tym, że wystarczy coś przeczytać, wiedzieć, powiedzieć lub uroczyście zadeklarować czy ślubować - i już jest dobrze, już wystarczy, już się rzeczywistość kreuje. Zwłaszcza widać to w odniesieniu do nauki Jana Pawła II, od której niewielu słuchających przechodzi w sferę realizacji, przy równoczesnych hymnach pochwalnych na jej cześć.

Prywatność. Trudno powiedzieć, kto jest krzewicielem tej choroby, czy marksizm i postkomunizm, czy liberalizm i sekularyzm, czy wreszcie wygodnictwo i oportunizm. Najprawdopodobniej całe to towarzystwo! Jej żniwami jest typowa sytuacja polska: prywatnie ponad 90% ochrzczonych, wierzących, pobożnych, a publicznie, w życiu społecznym, politycznym i gospodarczym, w życiu na co dzień - reakcje i zachowania pogańskie. Prywatnie wypełnia się praktyki a publicznie głosuje się za aborcją, akceptuje się dyskryminację rodziny i służby zdrowia, i wiele innych niesprawiedliwości.

CO MAMY CZYNIĆ? JAKIE LEKARSTWA?

Na tym tle stawiamy pytanie: Czy początek tysiąclecia i dzieło nowej ewangelizacji coś tu zmieni? sugeruje tylko jedną odpowiedź: Tak, jeżeli zaczniemy się na serio i cierpliwie leczyć.

W tej perspektywie spróbujmy znaleźć “lekarstwa” w doświadczeniu Wielkiego Jubileuszu i wskazaniach Jana Pawła II z Listu “Novo millennio inuente” dla ożywienia parafii, gdzie dokonuje się dzieło ewangelizacji.

Parafia - Miejsce spotkania Boga żywego

Parafia od wieków była miejscem głoszenia Ewangelii i czerpania sił duchowych. Ta rola nie jest nowa i pomoc w budowaniu i pogłębianiu więzi między Bogiem a człowiekiem będzie niezmiennie najważniejszym zadaniem parafii. Aby jednak sprostać wezwaniom czasu potrzeba nam uświadomić sobie, że zbudowanie najgłębszej, mistycznej więzi z Bogiem jest ważne jak nigdy dotąd. Tylko dzięki takiemu doświadczeniu duchowemu można pozostać wiernym Jezusowi na targowisku idei.

Chciałbym przypomnieć bardzo konkretne wskazanie Jana Pawła II skierowane do biskupów polskich w czasie wizyty “ad limina” 2.02.1998 r. “Nowa ewangelizacja, którą Kościół prowadzi, czerpie swoją skuteczność i moc z modlitwy. Pamiętamy, jak ogromne znaczenie miała modlitwa w tak niedawnej przecież historii zmagań o wolność. Czyż i teraz, wobec ogromu zadań Kościół w Polsce nie powinien zjednoczyć się w usilnej modlitwie? Modlitwa bowiem posiada moc włączania wszystkich ochrzczonych w nową ewangelizację, która jest dziełem Ducha Świętego. Modlitwa uczy Bożych metod działania, oczyszcza ze wszystkiego, co oddziela od Boga i ludzi, co zagraża jedności. Modlitwa chroni przed pokusą małoduszności, ciasnotą serca i umysłu; ona wznosi spojrzenie człowieka do oglądu spraw z Bożej perspektywy i toruje drogę łasce Bożej do serca człowieka. Pamiętajcie, że żadna aktywność zewnętrzna nie zastąpi modlitewnego zjednoczenia z Bogiem”.

List “Novo millennio” aż 1/3 poświęca sprawie modlitwy, kontemplacji oblicza Jezusa.

Parafia - Dom Chleba - Betlejem

Jubileusz wskazywał i przypominał o społecznym wymiarze naszej wiary. Był to czas świętowania tajemnicy Betlejem - Domu Chleba.

Czas przemian nie wiąże się wyłącznie z dobrobytem i sukcesem. “Produkuje” także wielką rzeszę przegranych, którzy wypadli z obiegu i zamienili się w anonimową masę. W coraz większych, bardziej “zagonionych” i spragnionych sukcesu skupiskach ludzkich powiększa się osamotnienie człowieka, który sam staje oko w oko ze swoimi problemami.

Parafie mogą stworzyć szansę wyjścia z anonimowości, a także łagodzić strach oraz dawać poczucie bezpieczeństwa, że jeżeli poniesie klęskę - będzie gdzie zwrócić się o pomoc.

Należy jednak mieć świadomość, że bieda - w przyszłości ubóstwo - będzie miała dodatkowe oblicza - będą nimi samotność i bezimienność, wyjście z chlebem będzie także szansą odnalezienia tych, którzy są daleko od Kościoła - niewierzących, wątpiących, zranionych. Dziś tym zasadniczym problemem jest bezrobocie. Metropolita Katowicki na zebraniu Dziekanów zapowiedział osobny dokument na ten temat.

Parafia - Rodzina zastępcza

W sytuacji, gdy wiele dzieci praktycznie nie jest wychowywanych, a w hierarchii wartości plasują się niżej od kariery i sukcesu finansowego rodziców, szczególnie ważne będzie uwrażliwienie wspólnoty parafialnej na młode pokolenie. Trzeba tworzyć miejsca spotkań, przyjaźni, zabawy, gdzie można nauczyć się jak spędzać wolny czas czy zasad dobrego zachowania. Wspólnota parafialna powinna rozszerzyć swe zadania wobec młodzieży - z wyłącznie religijnych także na kulturotwórcze. Parafia powinna stać się miejscem ukazywania dobrych wzorów. Europejskie Spotkanie Młodych w 1999 roku, organizowane przez ekumeniczną wspólnotę z Taize pokazało, że można doskonale się bawić w Sylwestra nie upijając się, a nawet być bardziej radosnym.

Parafia - Skała schronienia

W pluralistycznym świecie jeszcze ważniejsze dla jednostki stanie się przebywanie wśród ludzi podzielających ten sam system wartości oraz siła, którą czerpie się ze wspólnoty. Wspólnota daje wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, łagodzi lęki, usuwa zwątpienia. Znamienny jest fakt, że Jan Paweł II w Liście “Novo millennio” wskazuje na potrzebę pogłębienia duchowości komunii. W parafiach przyszłości wzrośnie rola wspólnotowego przeżywania wiary i znaczenie wzajemnego zachęcania się i umacniania w wierze, o którym pisał św. Paweł. W każdym człowieku, mocno tkwi potrzeba akceptacji. Bycie w mniejszości nie jest łatwe psychicznie. Parafia powinna stać się miejscem, w którym jednostka umacnia się w przekonaniu, że jej chrześcijańskie wybory mają sens. Parafia powinna stać się miejscem leczenia zranień. Wiele wskazuje na to, że bycie chrześcijaninem będzie związane z odrzuceniem. Dlatego tak cenne będą miejsca, w których “odmieniec” będzie mógł się przekonać, że nie jest jedyny i poczuć się częścią wspólnoty takich jak on “szaleńców i gwałtowników Królestwa Bożego”.

Parafia - Dom otwartych drzwi

Jubileuszowe otwarte Drzwi Święte, były dla nas czytelnym znakiem otwarcia Kościoła dla wszystkich ludzi dobrej woli. To miejsce będzie musiało w przyszłości coraz bardziej otwierać się także na innych, na niewierzących, wątpiących, na ludzi o pogmatwanych losach. “Nikogo nie możemy uważać za straconego - mówi Ojciec Święty - bo Chrystus umarł za wszystkich, otwierając każdemu człowiekowi drogę do życia wiecznego. Potrzeba wiary w moc Chrystusowego krzyża. Mniejszości mogą ulec wielu pokusom. Mogą stać się ekskluzywnym salonem lub neurotycznie zamkniętym w sobie gettem, dopatrującym się wszędzie zagrożeń. W obu wypadkach takie grupy oddzielają się od świata ścianą pogardy lub murem strachu. Zamiana wspólnoty wiernych w salon lub getto byłaby klęską dla Kościoła i świata”.

Dlatego parafie będą musiały stać się domem otwartych drzwi, do których zawsze, bez obawy o odrzucenie, będą mogli przychodzić różni ludzie, nie tylko poszukujący Boga. Jeżeli spotkają się z poczuciem wyższości, lub z faryzejskim dziękczynieniem, że nie jest się jak ten celnik, jeżeli wyczują, że wybrani “czyści" boją się o utratę swojej czystości - odejdą. A będą przychodzić coraz częściej, gdyż po okresie odejść i kontestacji, nastąpi fala powrotów. Będą przychodzić, gdyż ożywienie chrześcijaństwa, wiosna Kościoła, zapowiadana przez Jana Pawła II i wielu mistyków, będzie czasem powrotu ludzi, którzy zawiedli się na innych systemach.

Dlatego tak ważne będzie, jacy będą chrześcijanie, gdy zacznie się odwrót wielu naszych bliźnich ze ślepej uliczki. Jaka parafia, jaki duszpasterz ich przyjmie? Czy zastaną w niej marazm, apatię i czysto “dziedziczny”, sformalizowany katolicyzm, czy wspólnotę ludzi, których oczy błyszczą nadzieją, optymizmem, dobrocią, jak oczy zbawionych?

Parafia - ze świętym kapłanem

Jaki model parafii preferuję? Ku jakim ideałom zmierzam? Czy takiej wspólnocie wiary chcę przewodniczyć w wierze?

Jan Paweł II w dniach Jubileuszu ukazał tylu nowych świętych i błogosławionych. Młodzi przybyli do Rzymu by spotkać Świadka. Nie da się głosić ludziom Ewangelii, nie uczestnicząc w ich życiu. Nikt nie chce słuchać takich duszpasterzy, którzy “przychodzą z odległej stylem i poziomem życia plebani, by mówić innym o Bogu”. Jaki więc powinien być ewangelizator? Biskup Edward Dajczak po doświadczeniu “Przystanku Jezus" stwierdza: “Musi być na tyle radykalny, by miał Ewangelię wypisaną na twarzy i taki, by patrząc na jego życie nie dato się powiedzieć, że Boga nie ma”. Podczas spotkania ktoś go zapytał: “Skąd masz siłę wierzyć?”. “Jestem księdzem i wiem, że powinno być lepiej, ale jeśli chcesz, mogę ci pokazać odciski od klęczenia na modlitwie”.

ZAKOŃCZENIE

Jan Paweł II pisze: “Okrzyk Jezusa na krzyżu, nie wyraża lęku i rozpaczy, ale jest modlitwą Syna Bożego, który z miłości oddaje swe życie Ojcu dla zbawienia wszystkich (26).

W obliczu jakościowo nowych sytuacji my również, niczym wędrowcy z Emaus, musimy przezwyciężać uproszczone schematy myślenia, przeciętność w zaangażowaniu, zniechęcenie w dziele ewangelizacji, pokusę łatwego sukcesu.

Duch Święty w każdym czasie dokonuje prawdziwych cudów w sercach uczniów Pana.

Panno Najświętsza, Jutrzenko nowych czasów,
pomóż nam patrzeć z wiarą
na minione dzieje i na czas, który się zaczyna.

Gwiazdo trzeciego tysiąclecia,
prowadź nasze kroki ku Chrystusowi,
żyjącemu “wczoraj, dziś i na wieki”
i spraw, by nasza ludzkość,
która z drżeniem wyrusza w nowe tysiąclecie,
była coraz bardziej braterska i solidarna.


ZAŁĄCZNIK

Świadomość obchodów Roku Świętego miało ponad 80 proc. Polaków -wynika z najnowszego sondażu Demoskopu.

O obchodach roku Jubileuszowego częściej wiedziały osoby powyżej 30 roku życia niż młodsze. Większą świadomość obchodów notuje się wśród osób z wyższym wykształceniem (94 proc.) niż wśród osób o wykształceniu niższym (z wykształceniem podstawowym 83 proc., zawodowym 77 proc., średnim 83 proc.).

Niemal wszyscy Polacy (95 proc.), którzy deklarują regularne praktyki religijne, słyszeli o Roku Jubileuszowym. Informacja o Jubileuszu dotarta do co drugiej osoby, która sporadycznie uprawia praktyki religijne (z okazji ślubów, chrztów itp,), oraz do co drugiej osoby, która nie praktykuje w ogóle. Co trzeci Polak, powyżej 14 roku życia skorzystał w ubiegłym roku z odpustów jubileuszowych. Najczęściej z odpustów korzystały osoby powyżej 59 roku życia (48 proc.), a najrzadziej osoby poniżej 25 roku (16 proc.). Wśród osób praktykujących nieregularnie z odpustów skorzystała co dziesiąta. Z odpustu jubileuszowego skorzystały także osoby nie praktykujące w ogóle.

Wróć